Podejmij wyzwanie

  

Odparta nie chęć ataku, wtrącaj swoje słowa, a nie wszystkim przytakuj, jeśli masz coś do powiedzenia to potrafisz świat zmieniać,

każdy walczy o przetrwanie w tym betonowym lochu, podejmij wyzwanie i niepewności daj spokój,

choć łza się kręci w oku nie oczekuj na zbawienie, rozpocznij walkę z życiem, które jest dla Ciebie cierniem,

wszystko widać jak na dłoni, wystarczy wychylić się, przez to szare okno, popatrz na tych ludzi jak w deszczu słów mokną,

byli na dobrej drodze, a wielu z nich przegrało w ziemi bezlitosnej prawdy część życia pogrzebało,

wyzwanie to coś więcej niż tylko słowne postanowienie, to wiara i pewność siebie,  modelujące życia przebieg,

los ma swoje plany, chce wymierzyć Ci bicze, cierpliwie na Ciebie czeka byś nastawił policzek,

na szali położył życie, poniżył się i klęknął , wytrwale szukając wyjaśnień na życiowe piekło,

chcą pociągać za sznurki, a co drugi się pogrąża, nieliczni potrafią nie dać tego po sobie poznać,

uliczna psychoza zatacza – coraz większe kręgi, życie to jest wyzwanie od narodzenia aż do śmierci,

za dzieciaka swoboda, teraz głęboka woda, przed nami przyozdobiona w ludzkie wraki droga, podejmij wyzwanie i stój twardo na nogach....

 

Przerwany oddech Part 2


Na granicy światów, stoisz nad urwiskiem, dusisz się choć powietrze jest tak czyste, dalej nie jesteś pewien co zrobić z własnym życiem, codziennie w piwnicy chcesz założyć sobie stryczek, czy istnieje inne wyjście ? zawsze …  ale to na czarny scenariusz ludzie wolą popatrzeć, w pierwszym rzędzie gapie, czekają na atrakcje, niepokój, bezsenność, duszności i halucynacje, dziś stoisz na deskach w swoim własnym teatrze, z sekundy na sekundę drętwieją Ci palce, ciało domaga się tlenu, by nie upaść w tej walce, sala samobójców, tu przegrywa się na starcie……………………………………… Każdy początek ma swój koniec, często ludzie sami wybierają sobie drogę, przez którą krocząc chcą na zawsze odejść, teraz na te kilka sekund wstrzymujemy oddech……………………… za tych co w swojej głowie prowadzą ciągłą wojnę, tyle złych decyzji, do tego pełno zrządzeń losu, przerwany oddech, na wyjście z sytuacji to nie jest sposób…. 




Przerwany oddech... part 1


Przerwany oddech, organizm traci siły, wszystkie punkty zwrotne przed śmiercią się obudziły, przed oczami życie przeleciało w obrazie jednej chwili, sprowokowana arytmia a ludzie już się pogubili, serce mocniej bije,  kilka minut później,  sprawdzają czy jeszcze żyjesz, przerwany oddech-pauza, w płucach pustka, szybka reakcja, przerwa, szok, zapiera dech sytuacja, ile razy miałeś tak, że powietrza było brak, w chwili podniecenia ? czy to może był strach, zatyka Cie co dzień, gdy jesteś na głodzie, gdy widzisz fajną dziewczynę,a nie wiesz jak podejść, a jak już podejdziesz, to połykasz język,  znów brak Ci tchu, słów, by wykazać swoje chęci,  pieniędzy by jakikolwiek ogień wzniecić, głowa do góry, trzy głębokie wdechy, omdlenie, w tym dniu stawiasz mu sprzeciw, ale tętno wzrasta, rozrywa Cię od środka, ostatni łyk powietrza, by się tylko stąd wydostać, przerwany oddech, stracony dzień, brak pewności siebie, stres…..

Tyle myśli....


Tyle myśli pochowanych po kieszeniach,
tyle chwil, w których chciało by się coś pozmieniać
tyle lat zapisanych we wspomnieniach,
mały świat, który cały czas się zmienia.
Ile byś dał by przestali Cię oceniać ?
Tu nie ma Boga, pozostała tylko nadzieja,
matka - co głupich plony zabiera,
tu wielu nie żyje, jeszcze więcej umiera,
sam na sam ze śmiercią chcą zacząć od zera,
w cieniu niepewnych lat zgrywają bohatera,
władza prosto z portfela i pieniądz, który poniewiera.

..............


Bezimienne marzenia w świecie pełnym iluzji, w poszukiwaniu szczęścia co drugi się gubi, przemierzając ścieżkę która naprawdę nie istnieje, w ślepe znaki pokładają wszelką nadzieję, 

Bądź normalny...


To jest Gra w podchody, na chodniku wskazówki jak być wiecznie młodym, jak pozostać normalnym i nie stracić swobody, w czasach rozwijającej się cywilizacyjnej choroby, tyle popieprzonych chwil widzianych przez wizjer zza drzwi, wstajesz skoro świt, w telewizji głupcy i wariaci, wszyscy do rządu to wybory miss, miss gęby na ekranie, oglądane przez lata w coraz większym łajnie,  bądź tu normalny nie wychylając się wcale,  za dużo życiowych szaleńców ląduje na piedestale, wśród tych wszystkich kolumn, gdzie nikt zasad nie uznaje, jak tu być na czasie i wśród tłumu się odnaleźć, to życiowa księga skarg i zażaleń. Spisywana przez ludzi nie pewnych swoich zalet.

Dawno, dawno temu...

Życiowy przystanek, ludzie czekają
z dnia na dzień miesiące żegnają
życie płynie - lata mijają.
Czemu tak naprawdę ludzie umierają ?
Wiem, że nikt tego nie wybiera, 
strażnik bramy nieba otwiera,
nasza wina, nienawiść nas pożera, 
tu nic nie da granie bohatera... 
13 letni dzieciak i urywek z jego przemyśleń :)

Pierwszy zeszyt, w którym wylewałem swoje myśli, było to kilkanaście lat temu. Pod okładką dalej znajdują się 2 gr, które kiedyś tam wcisnąłem. ile to już lat minęło, ile zapisanych kartek ?



 

Niezrozumiałe...




 Nie wszystko złoto co się świeci, patrzymy na zmiany, kiedy przeklęta rzeczywistość wychodzi nam naprzeciw, przemierzając kolejną ścieżkę, myślimy że jest dobrze, kolejne słowa, kolejny pogrzeb, niczym bajkowe postacie szukamy w życiu morału, w życiu, w którym nie mamy żadnych swoich udziałów, życie to nie jest książka i nie ma tu nic do czytania, nic nie zrozumiesz, to negatywne doznania, za wewnętrznym głosem, idziesz jak pies za panem, cenne karty losu już dawno zostały rozdane, choć nie ma wątpliwości, że zostały źle potasowane, rankiem razem z nami budzą się nasze problemy, dopiero kiedy umieramy one schodzą ze sceny, jesteśmy częścią życia, którego nie rozumiemy, wytrwale szukamy odpowiedzi narażając się na gniew, nic tak nie budzi strachu jak rozlana krew,  te nie zagojone rany, budzą się w naszym śnie, koszmar który powraca rzucając na nas cień.Nie wystarczy  odpowiedź pisana jednym słowem, często tracimy głowę. Nadal nie pewni  chwil, które dano nam przeżyć, ludzie muszą zobaczyć by mogli uwierzyć….

Nie wróci... part 2



Już nigdy ... nie będzie tak jak dawniej, dokładnie po prostu mówię prawdę, zobacz dzieciak ile zostawiłeś na starcie, za plecami pozostał tylko cień, rozdrapane blizny i nieustający lęk, prawie wszystko odeszło, tylko nie śmierć , znikło gdzieś za życia codziennością, każdy dzień to sen, mija się z rzeczywistością, nie powróci, nie, kolejny czeka w tle, by zagłuszyć to czym żyłeś wcześniej, ty nie zapomnisz, to samo  odejdzie, kurwa, jak ziomki z ławki, jak członkowie rodziny jedni z przymusu, zaś dobrowolnie inni, nie wróci możliwość  naprawienia tych przyjaźni zmarnowanych, niestety nie zawsze, czas goi rany, kiedyś prawdopodobnie  jeszcze się spotkamy, powspominamy, nasze życiowe wybory to już nie są wspólne plany, te drogi się rozeszły kilka lat za nami, czas nam uświadamia jak to być pokonanym, spójrzcie na ilość kartek z kalendarza wyrwanych, każdy z nas mógłby wytapetować nimi życia ściany, ale tylko z tych dni należących do udanych, wtedy każdy zobaczy jak wielkie ma odstępy pomiędzy kolejnymi datami…