Spotykamy
się z krytyką, wielu z nas ma biografię, przez obcych nam ludzi na kamieniu
wyrytą. Oceniani za życia, rozliczani na bieżąco, pomimo tego wszyscy będziemy
trzymać się mocno, patrzą nam na ręce, na tą ciężką pracę nie zawsze
owocną, robię to z sercem , czasem muszę iść pod prąd, stąpam pewnym krokiem,
ale nigdy na ślepo, nie układam sobie życia rzucając monetą, jestem panem swego
losu, nie wierzę przepowiednią, opisanym w księdze , gdzie każdy ma własną, w
głębi serca łakną by nas dobijać, nim nasze płomyki zgasną, za plecami wzrok,
jest tam nie od dziś, obserwatorzy, którzy kradną nam sny, prywatność zanika,
życie pod stałym nadzorem, kiedyś To unikat, teraz same kopie, krok w krok, podążają za nami, za wszelką
cenę nie dopuszczą, byśmy zostali sami, chcą
nas widzieć i oceniać, mijają się z faktami, przez bliskich i obcych ciągle
obserwowani, śledzą nasze ruchy, doszukują się błędów, by było o czym mówić
parę dni z rzędu, jest atrakcja, czyjeś życie na wystawie, możesz podejść nie
dotykaj, to nie świat zabawek, interesuj się sobą, bo i z Ciebie zrobią ofiarę…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz