Płomienie
liżą drewno na ognisku naszych żyć, iskry rozpalają te chwile, tam gdzie płacz
na tle krzywd, wielu przyćmionych żyje coraz częściej na siłę, szukają swego
miejsca, idąc za serią pomyłek, tak wiele stracili, jeszcze więcej mogą
stracić, spalone mosty, kumple którzy niegdyś byli braćmi, poszli w swoją
stronę, bez tłumaczeń, wyobraźni, błędy tamtej przeszłości pojawiły się tak
nagle, ludzie powsiadali w łódki, Ci lepsi rozwinęli żagle, uciekli jak
najdalej, nie podając powodu, za swe błędy winią nie siebie, tych z przodu, kierowani
przez innych, trzymają się tych zeznań, za to co zrobili odpowiedzialna jest
reszta, liderzy grupy, prowokatorzy zdarzeń, którzy kosztem innych szukają
mocnych wrażeń, zawsze znajdzie się czarna owca w stadzie, dbają o swoją
opinie, a prawda jest inna w grupie wypalają się te najsłabsze ogniwa, ludzie
bardzo podatni, których atutem nie jest siła, sprawy się komplikują, nadszedł
ten dzień, opuszczają grupę , jak chorągiewka na wietrze, szybko wypalili się w
nieznanym im momencie..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz