Pokazałem swoją drogę, którą kroczyłem przez lata,
podzieliłem się myślami nieznanym z tego świata, oddałem część siebie, moje
życie to krucjata, puszczałem słowa na wiatr, które lądowały na stratach, te
inne z przekazem wypowiedzianym inaczej, były dla moich bliskich, gdzie
prawdopodobnie coś dla nich znaczę, ile zmian w ich życiu było z mojej
inicjatywy, kto mnie teraz wspomina, gdy jeszcze jestem wśród żywych, wnoszę słowa
z rozwagą nie wyrządzając krzywdy, to w takich chwilach każdy musi być
prawdziwy, walczę o pewne miejsce w ich szufladce wspomnień, otwierając szeroko
oczy, oni muszą oprzytomnieć, zobaczyć dawniej rozmyty obraz z mojej
perspektywy, pełen bólu, nienawiści, obsesyjnej wiary dla tych nadgorliwych, walczę
o miejsce w tym życiu, na tle uciekających chwil, wielu było etapem
podsłuchując zza drzwi, nie znaleźli kluczy by wejść i rozgryźć ten szyfr,
jeśli będę musiał odejść to w te nieznane czy niezapomniane dni, ja wtedy nie
śpię, gdy wielu z was śni …
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz