Wiecznie, niezmiennie, ten rap we mnie drzemie, karty
przyszłości nie przesiąknięte wspomnieniem, idę ścieżką wiernych, lecz w
przeciwną stronę, to nie prawda że nasze
dni są policzone, sami sobie je liczymy, sami ustalamy limit, z dnia na dzień
marnujemy, kolejne godziny, to moje
życie, a za swoje błędy nie próbuj mnie winić, podążam za znakami, zachwycam
się chwilami niebezpiecznymi jak dynamit, podejmuję ryzyko, w świecie gdzie słowa
milkną, obce życie naznaczone piętnem ciszy, mój rap moje życie, słyszysz,
słyszysz?
Tego nikt mi nie odbierze, wspomnienia nie do
sprzedania, przyszłość która powstaje na zagojonych ranach, wyleczone sprawy,
uwzględnione w moich planach, za czasów dzieciaka – już wtedy obrane cele, dla
niektórych to nie wiele, dla mnie całe życie, ścieżka którą idę, mam ją w
głowie nie w zeszycie.....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz